Specjalista ds. rekrutacji

o pracy w branży HR

Category: Z innej perspektywy (page 1 of 2)

Katar u niemowlaka

b77Katar to dla niemowlaka gorsza choroba niż np. zapalenie płuc. Powie Wam o tym zarówno lekarz, jak i matka, która obydwie choroby dobrze zna. Katar to nic poważnego, jednak dla dziecka zatkany nosek wiąże się z problemami ze snem, z jedzeniem i ogólnym końcem świata. W naszej niedługiej, bo dopiero rocznej historii przechodziliśmy już dwa katary i właśnie zaczął się trzeci. Pierwsze noce są najgorsze. Maluch budzi się co chwilę i płacze. Dzisiejszej nocy od 12:00 do 2:00 córka budziła się przeciętnie co dziesięć minut i to z dużym płaczem. Uspokajało ją wzięcie na ręce i ululanie, jednak po kolejnych dziesięciu minutach znów była powtórka z rozrywki.

W nocy spałam nieco ponad dwie godziny, mąż tylko odrobinę więcej. Nie „śpimy” już od czwartej rano, więc możecie sobie wyobrazić w jakim jesteśmy stanie. Zmęczenie zmęczeniem, a tu niestety trzeba iść do pracy i skupić się na obowiązkach. Na dziś mam umówione dwie rozmowy rekrutacyjne, więc muszę być w stanie się skupić. Mam nadzieję, że pomogą mi hektolitry kawy, które planuję w siebie wtankować tuż po przekroczeniu progu biura. Na spotkaniach muszę być zwarta i gotowa, reszta dnia może upłynąć mi w marazmie i na próbach dotrwania do końca dnia pracy. Oby tylko zbliżająca się noc była lepsza, bo drugiej takiej nie wytrzymam.

Organizacja miejsca pracy

Gdy organizujemy sobie miejsce pracy w biurze musimy pamiętać o charakterze wykonywanego przez nas zajęcia. Inaczej wyglądało będzie stanowisko pracy specjalisty ds. rekrutacji, inaczej lekarza czy nauczyciela. Warto wydzielić sobie przestrzeń w taki sposób, by pracując mieć poczucie posiadania własnego miejsca. To my pracować będziemy na danej przestrzeni i warto zadbać o to, by uczynić ją naszą strefą komfortu. Lubimy minimalizm i porządek? Pochowajmy wszystkie zbędne akcesoria do szafek i szuflad biurka. Nie wyobrażamy sobie pracy bez ozdóbek, drzewek szczęścia i poprzyklejanych wszędzie karteczek samoprzylepnych? Zróbmy ze swojego biurka mały kramik z bibelotami – nikomu nie ma prawa on przeszkadzać, o ile my czujemy się w nim dobrze i dobrze wykonujemy swoją pracę.

a13W organizacji miejsca pracy warto wykorzystać 5 następujących kroków:

a)      wyeliminuj zbędne rzeczy – usuń wszystko, co niepotrzebne: niewykorzystywane dokumenty, książki i korespondencję. Nawet, gdy jesteśmy fanami pamiątek, w naszym miejscu pracy postarajmy się jednak ograniczyć rzeczy osobiste. Wystarczą 1-2 ramki ze zdjęciami bliskich czy laurka dziecka z przedszkola. Warto pamiętać, by uporządkować nie tylko przestrzeń na biurku, ale również ściany.

b)      pamiętaj o ergonomii – to, z czego korzystasz często powinno być najłatwiej dostępne.

c)       zadbaj o odpowiednią wielkość biurka i odpowiednio ją dostosuj

d)      oświetlenie – w przypadku światła naturalnego najlepsze warunki zapewni nam okno z lewej strony biurka (w przypadku osób leworęcznych: z prawej strony). Sztuczne oświetlenie powinno mieć jasną i ciepłą barwę.

e)      wygoda – długotrwałe siedzenie przy biurku bardzo obciąża kręgosłup, więc zadbajmy o wygodny fotel biurowy, który choć trochę będzie odciążał nasz układ kostny.

Rekrutacja na studia

Specjaliści ds. rekrutacji kojarzą się Wam zazwyczaj z osobami pracującymi w działach zarządzania zasobami ludzkimi w dużych firmach i przedsiębiorstwach. Nie jest to skojarzenie błędne, jednak pamiętać należy, że specjalista zatrudniony może być również w innym miejscu – na uczelni. Ja od paru dobrych lat przez parę miesięcy w roku kalendarzowym zmieniam się w specjalistę od rekrutacji studentów na Uniwersytecie Śląskim. Mieszkam w Siemianowicach Śląskich, więc każdego dnia muszę dojechać do pracy około 10 kilometrów, specjalista ds. rekrutacji Siemianowice Śląskie.

q77Często ludzie pytają mnie na czym polega rekrutacja na studia, dlatego postanowiłem co nieco o niej napisać. Otóż, proces rekrutacji składa się z pięciu etapów:

Etap I – REJESTRACJA. Na naszej IRK kandydat na studia musi się zalogować, do czego najczęściej wykorzystywany jest numer PESEL. Rejestracja jest intuicyjna i dobrze opisana, więc prawdopodobieństwo błędnego wypełnienia formularza jest raczej znikome.

Etap II – OPŁATA REKRUTACYJNA. Postępowanie rekrutacyjne jest na Uniwersytecie Śląskim odpłatne. Jest to kwota z góry ustalona przez uczelnię i w roku akademickim 2014/2015 wynosiła 80 zł (150 zł w przypadku niektórych kierunków).

Etap III – PODANIE WYNIKÓW MATURALNYCH – ten punkt jest oczywisty i nie trzeba go tłumaczyć.

Etap IV – KWALIFIKACJA KANDYDATÓW. Po pewnym czasie od zamknięcia rejestracji uczelnia podaje listy rankingowe.

Etap V – ZŁOŻENIE DOKUMENTÓW. Jeżeli kandydat znajdzie się na liście rankingowej na miejscu dającym możliwość przyjęcia na dany kierunek studiów, pozostaje mu tylko złożenie dokumentów.

Zamiana ról

Sami przyznajcie, że sytuacja, w której wieloletni specjalista ds. rekrutacji sam bierze udział w procesie rekrutacyjnym na podobne stanowisko pracy jest sytuacją dość specyficzną, żeby nie powiedzieć absurdalną. Człowiek, który przez znaczną część swojego zawodowego życia zajmował się organizacją procesów rekrutacyjnych i wyborem odpowiednich kandydatów teraz musi stanąć po drugiej stronie barykady i sam spróbować zrobić wrażenie na swoich kolegach-rekruterach.

s77W takiej nieciekawej sytuacji znalazłam się, gdy zatrudniająca mnie przez kilka długich lat firma nagle przestała być zadowolona z mojej pracy. Przyczyną tego niezadowolenia okazała się być siostrzenica pana prezesa, która właśnie skończyła zarządzanie zasobami ludzkimi i potrzebowała pracy. Jej potrzeba = moje zwolnienie. Oczywiście o prawdziwej przyczynie mojego zwolnienia dowiedziałam się dopiero po jakimś czasie, oficjalnie nie spełniałam pokładanych we mnie nadziei i nie wywiązywałam się ze swoich obowiązków. O dziwo, w referencjach mój pracodawca napisał o mnie same pozytywne rzeczy, w których ani słowem nie wspomniał o problemach z wypełnianiem obowiązków zawodowych, specjalista ds. rekrutacji Lubin.

W przyszłym tygodniu mam trzy rozmowy kwalifikacyjne. Mam nadzieję, że z moim doświadczeniem i referencjami bardzo szybko znajdę nowego pracodawcę.

Upływ czasu

Czy Wam, podobnie jak mi tak szybko mijają dni i nawet nie wiecie kiedy czas ucieka Wam przez palce? Ja mam wrażenie, że pracę w zawodzie specjalisty ds. rekrutacji Gdynia rozpoczęłam nie dalej jak miesiąc temu, a tak naprawdę od 1 marca, od dnia podpisania umowy o pracę minęło już dziewięć długich miesięcy. To się w głowie nie mieści jak ten czas szybko leci!

25Każdy kolejny tydzień to nowe wyzwania, nowe obowiązki i nowe rzeczy do zrobienia. Zanim jesteśmy w stanie się zorientować już przychodzi piątek i długo wyczekiwany weekend, który mija szybciej niż byśmy chcieli. Pach! Jest piątek wieczór i każdy cieszy się z dwóch dni wolnego. Wstajemy w sobotę w połowie dnia i nasza euforia z weekendu jest nadal spora, choć powoli zaczyna maleć. W sobotę wieczorem zdajemy sobie sprawę, że połowa wolnego jest już za nami, a jutro o tej porze będziemy myśleć o pracy. Prawdziwą tragedią jest niedzielny wieczór, który świadczy o perspektywie kolejnego tygodnia spędzonego w pracy. I tak w kółko – od poniedziałku do niedzieli.

Dobrze, że praca którą wykonuję jest na tyle ciekawa, że nie wstaję codziennie rano z ciężkim sercem i nie zmuszam się do wyjścia do pracy. Czasem mam dość i jestem zmęczona, jednak w większości przypadków mój zawód sprawia mi całkiem dużą frajdę i czyni mnie kobietą spełnioną zawodową. A niech ten czas sobie leci, byle w dobrym kierunku!

Własne śledztwo

W najbliższych dniach mam zamiar przeprowadzić małe śledztwo dotyczące mojego męża i jego warunków pracy. W ciągu ostatnich kilku tygodni Łukasz wraca do domu później niż zwykle tłumacząc się, że ma teraz ciężki okres i dużo pracy do zrobienia. Mimo, że normalnie powinien się znaleźć w mieszkaniu około 17.30, rzadko kiedy pojawia się w progu przed 19.00.

18Mój mąż od dwóch lat pracuje jako specjalista ds. rekrutacji Bydgoszcz i choć nigdy wcześniej nie miałam nic przeciwko jego pracy, to zaczynam nabierać podejrzeń, że coś dziwnego w tej jego firmie się dzieje. Pewnie nigdy nie wpadłabym na pomysł ze śledzeniem własnego męża gdyby nie to, że dwa dni temu przez przypadek spotkałam na mieście Łukasza, który w ogóle mnie nie zauważył, bo był bardzo, ale to bardzo skupiony na rozmowie ze swoją ładną współtowarzyszką. Łukasz i nieznajoma piękność siedzieli w jednej z dobrych restauracji, pili kawę i zaśmiewali się z czegoś, co opowiadał mój mąż. Zdenerwowałam się bardzo i od razu poczułam zazdrosna, jednak po chwili stwierdziłam, że nie ma co się denerwować na zapas. Spotkanie w restauracji jeszcze nic nie oznacza i zanim zacznę wyciągać jakieś dalekosiężne wnioski przeprowadzę własne śledztwo i wybadam czy mój mąż spotykał się w interesach, czy była to jego kochanka.

Jeśli okaże się, że mąż ma romans, to lepiej żeby mi się na oczy nie pokazywał. Już ja mu wtedy pokażę co to znaczy moja złość. Odejdę i nic mu nie zostawię – będzie biedny jak wtedy, gdy go poznałam! Dobrze, że przed ślubem podpisałam intercyzę!

Nowe życie

Gdy pierwszy raz zjawiłem się w Gliwicach pomyślałem sobie, że jest to najbrzydsze miasto, jakie kiedykolwiek widziałem. Po pięciu latach studiowania we Wrocławiu, który jak wiadomo jest bardzo ładnym ośrodkiem miejskim, Gliwice były dla mnie brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Co najgorsze, przeprowadziłem się do nich na początku zimy, czyli w okresie, w którym ciężko jest znaleźć cokolwiek ładnego w otoczeniu. Natura umiera, a twoja nadzieja i dobry humor razem z nią. Do Gliwic przeniosłem się, bo chciałem być bliżej swojej dziewczyny, która nie wyobrażała sobie życia poza rodzinnym miastem. Mnie było niby obojętnie gdzie będę mieszkał, dlatego bez zbędnych komentarzy wyprowadziłem się z Wrocławia.

26Pierwsze miesiące w nowym mieście były jak zima panująca na dworze – puste, nudne i bardzo depresyjne. Dopiero na wiosnę trochę przyzwyczaiłem się do nowego miejsca, na siłowni poznałem paru znajomych i życie zaczęło się jakoś toczyć. W kwietniu udało mi się dostać pracę jako specjalista ds. rekrutacji Gliwice, co jeszcze bardziej poprawiło mi humor. Nagle to okropne miasto straciło na swej brzydocie i stało się bardziej znośne. Około czerwca mogłem już powiedzieć, że lubię nowe miejsce zamieszkania i mogę w nim zostać do końca życia. Pozytywny nastrój był obezwładniający i w końcu zaowocował tym, że oświadczyłem się swojej dziewczynie, która natychmiast powiedziała „tak”. Dziś mijają równo dwa lata od chwili przeprowadzenia się do Gliwic. Z perspektywy czasu stwierdzam, że było warto.

Pracująca Wigilia

Święta Bożego Narodzenia tuż tuż, a ja właśnie dowiedziałem się, że jako jeden z najmłodszych specjalistów zatrudnionych w naszej radomskiej firmie, nie otrzymam wolnego w Wigilię, a będę musiał do 15.00 siedzieć w pracy i wykonywać swoje obowiązki. Jak to powiedział nasz szef, święta świętami, a praca musi zostać zrobiona. Gdybym nie był taki młody i nieopierzony, na pewno udałoby mi się wydębić od kierownika dzień wolny i nie musiałbym w Wigilię przychodzić do pracy. Kto w ogóle pracuje w Wigilię i czy ktoś w ogóle ma zamiar przejmować się w tym dniu rekrutacją? Jakoś nie chce mi się wierzyć, specjalista ds. rekrutacji Radom.

40Co zrobić, czeka mnie jedna z najmniej przyjemnych Wigilii w moim życiu i mam nadzieję, że to będzie jedyna taka. Dobrze, że u mnie w domu wieczerza zawsze rozpoczyna się o godzinie 18.00, dzięki czemu, po skończonej pracy będę miał jeszcze trzy godziny na odświeżenie się i nabranie świątecznego nastroju. Do osiemnastej na pewno poczuję klimat Świąt i przestanę się złościć na rozwalony dzień.

Jak co roku na Wigilię w naszym domu przyjdą goście, czyli dziadkowie od strony mamy. To już taka tradycja, że do stołu siadamy wszyscy razem, w sześć osób, czyli moi rodzice, dziadkowie i ja z bratem. W tym roku po kolacji ma jeszcze wpaść do nas dziewczyna brata, żeby wspólnie pośpiewać kolędy i przygotować się do wyjścia na Pasterkę. Mimo pracującej Wigilii te Święta na pewno nie będą takie znowu straszne.

Perfekcyjnie

Uważam, że jako specjalista ds. rekrutacji Bielsko-Biała powinnam wyglądać i zachowywać się jak wielka profesjonalistka, dlatego każdego dnia przed wyjściem do pracy poświęcam całą godzinę na perfekcyjne przygotowanie się do obowiązków zawodowych.

17Zgodnie z tym, co mam zapisane w umowie o pracę, każdego dnia powinnam pracować osiem godzin dziennie od 9.00 do 17.00, jednak w praktyce moje godziny pracy są bardzo elastyczne. Gdy w ciągu danego okresu czasu mam dużo zadań do zrealizowania, zdarza mi się w pracy spędzić nawet 10 godzin. Z kolei, w mniej intensywnym okresie odbieram sobie wyrobione nadgodziny i z pracy wychodzę nieco wcześniej.

Aby mieć wystarczająco dużo czasu na poranne przygotowania do pracy, muszę wstać godzinę wcześniej niż powinnam. I tak, wychodząc do pracy o godzinie 8.00 wstaję o 6.30 i przez półtorej godziny oddaję się zabiegom pielęgnacyjnym, jedzeniu śniadania, piciu kawy i przygotowywaniu dokumentów na nadchodzący dzień pracy. Każdy poranek rozpoczynam od dwuminutowego masażu okolic oczu za pomocą schłodzonych kostek lodu, które zawsze można znaleźć w mojej zamrażarce. Taki masaż ponoć bardzo dobrze pobudza i niweluje worki pod oczami. Po masażu przychodzi czas na mycie głowy, suszenie i układanie fryzury. Później przechodzę do makijażu, na końcu dobieram strój na dany dzień. W międzyczasie zjadam szybkie śniadanie i piję pierwszą tego dnia kawę. Do pracy wychodzę perfekcyjna, pachnąca i bardzo profesjonalna.

Nowa znajomość

Podczas jednego z organizowanych przeze mnie procesów rekrutacyjnych poznałam bardzo ciekawą kobietę, która miała spore problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Jej historia poruszyła mnie do głębi i choć jej profil zawodowy nie odpowiadał tamtej rekrutacji, to za punkt honoru postawiłam sobie znalezienie odpowiedniej posady dla Agnieszki. To ciekawe, że jedno wspólne spotkanie zaowocowało tak piękną przyjaźnią, jaka nas połączyła.

20Po zakończeniu tamtej rekrutacji, specjalista ds. rekrutacji Chorzów, umówiłam się z Agnieszką do jednej z kawiarni na prywatne spotkanie. Podejrzewam, że zdziwiła ją propozycja spotkania wysunięta przez nowo poznaną osobę, jednak Aga bez wahania zgodziła się ze mną spotkać. Na spotkaniu, po zamówieniu kawy, od razu przeszłam do rzeczy i powiedziałam, że chcę Agnieszce pomóc w znalezieniu pracy, bo uważam, że jest dobrym pracownikiem i wartościowym człowiekiem. Na wstępie obiecałam zająć się jej sprawą, później wypytałam jakie posady ją interesują, czego oczekuje i o czym marzy. W dalszej części spotkania udzieliłam jej kilku rad jak powinna zachowywać się podczas rozmów kwalifikacyjnych, by ktoś taki jak ja uznał ją za odpowiedniego kandydata na pracownika do danej firmy.

To spotkanie nie było naszym pierwszym, ani ostatnim. W ciągu dwóch miesięcy udało mi się znaleźć Agnieszce pracodawcę, któremu odpowiadały jej kwalifikacje i umiejętności. Cieszę się, że udało mi się jej pomóc. Czuję, że spełniłam tym dobry uczynek.

Older posts