34Dzisiaj rano dowiedzieliśmy się, że za tydzień o godzinie 13.00 ma się odbyć uroczyste pożegnanie jednego z naszych kolegów z pracy, Filipa, który po czterech latach w zawodzie specjalisty ds. rekrutacji postanowił pożegnać się z branżą HR i poszukać czegoś w zarządzaniu. Wcale nie dziwię się Filipowi, że postanowił odejść. Wszyscy wiedzieli, że nasza pani prezes się na niego uwzięła, bo kolega ośmielił się odrzucić jej końskie zaloty, jakie stosowała na nim jakiś czas temu. Było wiadomo, że Filip spodobał się pani prezes już od pierwszego spotkania, bo to on był na początku jej największym pupilem i co chwila był wzywany do jej biura pod najbardziej błahymi pretekstami. Gdy w końcu przyszło co do czego, Filip jasno nakreślił granice i ostrzegł, że są nieprzekraczalne. Pani prezes ponoć bardzo się to nie spodobało i Filip w ciągu jednego dnia spadł z piedestału, boleśnie uderzając przy tym o ziemię. Od tego momentu rozpoczęły się kiepskie dni dla Filipa, specjalista ds. rekrutacji Lublin.

Kolega dzielnie mierzył się z przeciwnościami losu i kłodami rzucanymi mu przez panią prezes, aż w końcu poddał się i złożył wymówienie. Pani prezes tryumfowała, Filip odetchnął z ulgą, a nam zrobiło się żal dobrego współpracownika.

Przyjęcie pożegnalne dla Filipa będzie na pewno dość smutnym wydarzeniem, bo zdążyliśmy się już z nim zaprzyjaźnić. Szkoda, że osoby, które są dobre w tym, co robią i mają talent do rekrutacji muszą rezygnować z pracy tylko dlatego, że jakaś stara baba się na nich uwzięła. Polska rzeczywistość.